Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Kiedy chłopiec dziewczynie mówi czułe słowa,

kiedy ciągle powtarza, że tylko ją kocha,

gdy serca im dyktują, co ma myśleć głowa,

a dziewczyna szczęśliwa z radości aż szlocha,

Wystrojony w cnót zbroję, ludziom wbrew stawałeś,

wierząc, że swoim czynem dobru dasz zwycięstwo.

Prawdę - prawdą, a kłamstwo - kłamstwem nazywałeś;

potrafiłeś odróżnić od tchórzostwa - męstwo.

Z ludu pochodzą, a ponad tym ludem stoją.

Są sługami, lecz swego pana się nie boją.

Owych pasterzy dręczą jednak niepokoje:

jaką odniosą korzyść, strzygąc owce swoje.

 

Przychylność mi okazywali.

Różne pochlebstwa pletli w twarz.

Wciąż o przyjaźni zapewniali.

A potem... Przecież Ty to znasz!

 

Być dorosłym to znaczy

czuć sens życia inaczej,

niż w dzieciństwa wypadało dobie.

Trzeba w czynach powagi,

w myślach sporo odwagi

i wciąż dobre mieć zdanie o sobie.

 

Cóż to znaczy być życzliwym?

Innych - jak siebie - mieć w cenie,

być w ocenach sprawiedliwym,

okazywać zrozumienie.

 

Życie nie daje barwnie śnić,

lecz bywa kijem samobijem.

Stąd też życiowym mottem być

ma myśl poety: Carpe diem!

 

Golgota rzuca cień na Zmartwychwstanie.

Czy musi chwałę poprzedzać cierpienie? 

Nie mogłeś obrać innej drogi Panie,

chcąc grzesznikowi zapewnić zbawienie?

 

Było to w którąś niedzielę.

Głosił kazanie w kościele

ksiądz z twarzą pełną świętości.

Myślę - więc jestem!

Tak o sobie prawił

Mędrzec w chwilach zadumy,

a manifestem,

który nam zostawił

i dziś szczycą się tłumy.

 

Z Tomka - iż jest jąkałą, młódź się naigrawa.

Z Marysią - bo jest w ciąży, matka nie rozmawia.

W duszy chłopaka drwina ran wiele wykrawa.

Pustka wokół dziewczyny życia ją pozbawia.

 

(wszystkim, którzy choć raz coś zrobili dla drugiego człowieka)

 

Spotkałem CZŁOWIEKA!

Powoli szedł ulicą. Rozdawał uśmiechy.

Na moment z kimś przystanął; udzielił pociechy,

albo ukoił duszę - słuchając cierpliwie.

Z Twym Imieniem na ustach mordowano skrycie,

choć szaty nim zdobili wojny rzemieślnicy.

Na świadka Cię wzywali - odbierając życie

- ci, których dopuściłeś do swej tajemnicy.

 

Lekarz domaga się stów dwóch.

Ksiądz także chce gotówki.

Gliniarz nieświeży czuje chuch,

gdy nie dasz mu łapówki.

 

Rozkazał król biskupa zgładzić,

nie bacząc, co powiedzą sądy.

Tym biskup zdołał się narazić,

że i nad ciałem chciał mieć rządy.

Żaden to przecież loch z płomieniami,

- gdzie beczki czarna wypełnia smoła

i w którym czarny diabeł z widłami

sprawując nadzór - pot ściera z czoła. 

 

Istniejesz przecież wiekuiście.
Masz więc ogromną, siwą brodę
i - by wyglądać uroczyście,
dawniejszą preferujesz modę.

 

Co nam zostało?

 

Byłeś tu.

Nauczałeś, by miłować brata,

nawet jeśli w sercu krwawi rana.

Wyprawiałeś się na krańce świata,

by nieść Słowo szukającym Pana.

W tym się właśnie sens cały małżeństw zawiera,

że dwoje - jedną drogę dla siebie obiera.

W życiu dni szczęścia mają i kłopotów wiele.

Jednoczą ich problemy. Wspólne łączą cele.

(zaduma nad „Pietą” Michała Anioła, a także nad wielkością wszystkich matek)

 

Mówił do tłumów. Te go uwielbiały,

bo wracał życie, leczył, karmił chlebem.

Biły pokłony, Hosanna śpiewały,

rojąc, że ziemia z Nim - stanie się niebem.

Swą miłością rusza z posad góry.

W jej uśmiechu zawsze słońce świeci.

Znad głów umie precz odegnać chmury.

To o matce tak mówią poeci.

 

Goście

Odwiedza nas 93 gości oraz 0 użytkowników.