35 odwiedzających,  1 dzisiaj

Gdym na Klasztornej Górze stał,

zgłębiając przewodnika treści,

od Wisły ciepły wietrzyk wiał,

niezwykłe snując opowieści.

 

Do ucha cicho szeptał mi,

zamierzchłe wspominając dzieje,

iż Wisły brzegi w dawne dni

głębokie porastały knieje.

 

Rzeka wiatrowi dała wtór

szemrząc, że średniowiecza pora

z Cluny przywiodła braci chór;

ich mottem: ora et labora.

 

Modlitwy, praca w każdy dzień;

noc na czuwaniu im mijała,

gdy nagle ton klasztornych pień

tatarska uciszyła strzała.

 

Później warowny stanął gród;

w nim także zakonnicy żyli.

Naukę nieśli między lud.

O zdrowie władców się troszczyli.

 

Kiedy panował pokój w krąg,

pomyślna ich czekała dola.

Co dnia trudzili się dla ksiąg;

nieobcą była im też rola.

 

Lecz gdy czerwony wkraczał kur,

lub Mars swym sługom dał swobodę,

w gruz zmieniał się klasztorny mur,

a bracia przymierali głodem.

 

Drewniana studnia snuła baśń

o bezprzykładnej wręcz przyjaźni,

którą zabiła zwykła waśń

w godzinie braku wyobraźni.

 

Nie może zerwać śmierci noc

więzi, choć zbrodni nie wybiela.

Dziwna zza grobu przyszła moc,

by w trudzie wesprzeć przyjaciela.

 

Słyszałem jeszcze lipy śpiew:

Jakaż się w ludziach kryje siła,

że są gotowi przelać krew,

by ojcowizna wolną była.

          

            * * *

 

Gdy strawił mur czerwony kur

umilkły Benedykta słowa.

Dobra cesarski przejął dwór,

biskup się przeniósł do Tarnowa…

 

Minęło więcej niż sto lat

A kiedy niczym rzymski Janus

swą inną twarz pokazał świat,

znów brzmiał tu cantus gregorianus.

       

            * * *

 

Umysłu trud i praca rąk.

Dla dzieł modlitwa wsparciem była.

Nowe w dawnego weszło krąg.

Przyszłość się w dziejach zatopiła.

 

Przed kościół wyszedł czarny brat;

grupa turystów go słuchała:

Na wzgórzu, przed tysiącem lat,

ta się historia zaczynała…

 

30.12.2019

 

** Klasztorna Góra (Wzgórze Klasztorne) – skalisty płaskowyż nad prawym brzegiem Wisły w Krakowie. Na Klasztornej Górze wznosi się tynieckie Opactwo Benedyktynów.

** Cluny – miejscowość we Francji, słynna z istniejącego tu niegdyś opactwa benedyktynów. Mnisi z tamtego opactwa, byli pierwszymi mieszkańcami klasztoru tynieckiego.

** Ora et labora (łac.) – módl się i pracuj. Ta dewiza Św. Benedykta z Nursji, założyciela zakonu benedyktynów, stanowi motto członków zakonu.

** … tatarska uciszyła strzała – podczas najazdów tatarskich Opactwo Benedyktynów w Tyńcu było niszczone.

** Drewniana studnia snuła baśń – na drewnianej tabliczce znajdującej się studni stojącej na dziedzińcu klasztornym można przeczytać legendę o powstaniu studni. Opowiada ona o niezwykłej przyjaźni między rycerzami Jaśkiem Toporczykiem i Staszkiem Nałęczem. Któregoś dnia, w trakcie kłótni, Jaśko zabił przyjaciela. Za swój czyn został skazany na śmierć przez powieszenie. Za skazańcem wstawił się jednak opat tyniecki. W wyniku tej interwencji wyrok zmieniono; Jaśko miał za karę na dziedzińcu klasztornym wykopać kilofem w litej, wapiennej skale studnię. Kopał ją wiele lat. Pewnego razu, we śnie ujrzał swego przyjaciela, który kazał mu uderzyć oskardem w to miejsce w skale, skąd wydobył ostatni kamień. Tak uczynił i wtedy z rysy w skale buchnęła wielka woda.

** … są gotowi przelać krew, by ojcowizna wolną była – w latach 1768-1772 klasztor tyniecki był twierdzą konfederatów barskich. W szczytowym okresie załoga Tyńca przekroczyła 1000 ludzi (około 400 kawalerzystów i 600 żołnierzy piechoty).

** … umilkły Benedykta słowa – 8 września 1816 r., mocą dekretu cesarza austriackiego Franciszka I, opactwo tynieckie uległo kasacji. W latach 1821–1826 w Tyńcu miało siedzibę biskupstwo, które następnie przeniesiono do Tarnowa (razem ze skarbcem i znaczną część biblioteki). W roku 1831 zabudowania klasztorne zniszczył pożar

** cantus gregorianus (łac.) – śpiew gregoriański.

** czarny brat – tu: benedyktyn (habit w kolorze czarnym).