Loading

Bronisławie i Edwardowi

 

Od pamiętnego dnia zmienił się świat;

jedni odeszli, lecz przybyło wielu.

I było życie – niczym róży kwiat,

który ktoś z gości dał nam na weselu.

Czasem zazdrości zakwitł żółty pąk;

lecz pąk – jak wiecie – przeważnie jest mały.

Nieraz się kolce wbijały do rąk,

co się do zgody właśnie wyciągały.

Nasz kwiat miłości w czerwieni się skrył.

Stale owiewał nas jej zapach boski;

w dniach, gdy świat cały u stóp naszych był

i kiedy szare gnębiły nas troski.

Niekiedy życie chciało nam coś dać,

choć częściej od nas daniny żądało.

Zieleń nadziei kazała nam trwać,

gdy czółno losu na wietrze się chwiało.

Dziś tamta róża to jesieni kwiat.

Lecz ta refleksja wraca do nas skrycie:

Za nami wspólnych jest sześćdziesiąt lat

i ciągle razem idziemy przez życie.

12.01.2007