W momencie przejścia do Innego Świata
będę czuł radość, czy też doznam trwogi?
Wszak na tej Ziemi przez kolejne lata
zdarzało mi się czasem mylić drogi.
Nie raz szeroką wybrałem aleję,
miast ścieżką stromą podążać do celu.
Z wygodnym życiem wiązałem nadzieję
w czas, kiedy czynów mych pragnęło wielu.
I choć mi danym było dnia pewnego,
dostrzec przy sobie człowieka w potrzebie,
czy cząstkę serca oddaną dla niego,
za dokonanie policzą mi w niebie?
Czy to, że mocno bliźniego bolało
demonstrowane w niewspółmiernej złości,
niemiłe słowo, co z ust wyleciało,
mogą tam przyjąć za wyraz podłości?
Już wiele kartek spadło z kalendarzy;
a jakąż przyszłość myśl zlękniona śledzi?
Pewnym jest przecież, że kiedyś się zdarzy
chwila, gdy poznam wszystkie odpowiedzi.