36 odwiedzających,  1 dzisiaj

On – mąż stateczny. Z nim młoda dziewczyna.

Dniem utrudzeni szukali schronienia,

bo nadchodziła wieczoru godzina.

Radość w ich sercach kryły smugi cienia.

Jej rzekł Archanioł, że jest pełna łaski.

Jemu nakazał chronić Dziecię Boga,

co choć miłości przynosiło blaski,

dla wielu miało uchodzić za wroga.

W Betlejem miejsca zabrakło w gospodzie.

Przez obojętność, co ludziom przydana,

musiały w szopie – w pasterskiej zagrodzie,

chóry anielskie sławić swego pana.

Tam wół z oślęciem oddechem go grzali.

Biedni pasterze przybyli z darami.

Mędrcy ze Wschodu pokłon mu oddali;

ale i oni nie byli władcami.

Dziś – by się w moim domu zatrzymali!

Wszak jest na stole dla gościa nakrycie,

i wigilijne światełko się pali,

i biel opłatka sławi nowe życie!

Lecz myśl natrętna wciąż powraca: Boże,

gdyby naprawdę obcy zapukali

do drzwi w Wigilię, czy ja im otworzę,

czy raczej powiem, żeby poszli dalej?

20.12.2009