Ciemna noc grudniowa. Gdy północ wybiła,
na niebie się gwiazda niezwykła zjawiła,
a z nią piękne canto niosło się po świecie:
Witaj Mały Panie. Witaj Boże Dziecię.
Niebiański posłaniec poprzez hale bieżył;
z wesołą nowiną zdążał do pasterzy.
Mówił o Dzieciątku w ubogiej stajence:
Idźcie się pokłonić Najświętszej Panience.
Juhasi strwożeni. Ich zdumione twarze
w milczeniu pytały: Co baca rozkaże?
Krótką chwilę dumał Bartosz – baca stary:
Przystąpmy do szopy. I zanieśmy dary.
W stajence Paniątko otoczyli kołem
i pokłon oddali, uderzając czołem.
Dziecię rączkę wzniosło; niechaj los im sprzyja.
Radosnymi byli Józef i Maryja.
I pasterzy radość przepełniała szczera;
Sobek dał gołąbki, Stach gomółkę sera.
A Wojtek i Maciek na multankach grali.
Kubie, co nic nie miał, zaśpiewać kazali.
Nad stajenką chóry anielskie śpiewały.
Uroczystym Gloria Boga wysławiały,
a śpiew ten w dolinach odbija się echem.
Wół i osioł grzały Dzieciątko oddechem.
****
Może ktoś dziś powie: dawne to są dzieje
i wspomni dzieciństwo. Inny się zaśmieje,
iż na sianku dziecię bywa w szopki scenie.
Takąż nasza wiara w Boże Narodzenie?